"Dom na szczycie klifu" to histerio Dory, która postanawia uporządkować sprawy z przeszłości. Gdy miała 9 lat wraz z rodzicami rodzeństwem mieszkała w domu na skraju klifu. Pewnego wakacyjnego dnia matka poleciła dziewczynką zaopiekować się młodszym bratem. Dziewczyny postanowił iść nad wodę. Chwila nieuwagi i chłopiec znikł bez śladu. Ciała nigdy nie odnaleziono. Tragedia ta stała się przyczyną rozpadu życia rodzinnego.
To opowieść o ludziach, którzy nawzajem obwiniają się z powodu zaginięcia 3 letniego Alfiego,
Po 10 latach każdy z członków rodziny ma nadal wyrzuty sumienia i próbuje znaleźć odpowiedz na nurtujące go pytania: Co się przydarzyło chłopczykowi? I czy to moja wina?....
Książka, która zawiera dużo emocji i nie można przejść obojętnie wobec tej pozycji.
Ulubiony cytat:
"Miłość to dziwna rzecz (...) To jak z tym sadem. Spójrz wokół siebie. Teraz nie bardzo jest co oglądać, prawda? Wygląda sennie, wręcz żałośnie. Ale to tylko część cyklu. Zima, wiosna, lato jesień. Prawdziwa miłość, to znaczy szczera, głęboka miłość, jest właśnie taka. Zapuszcza korzenie, rośnie i zmienia kształt. Czasem zdaje się słaba, innym razem w pełnym rozkwicie. Nic nie jest zawsze takie samo. Wszystko się zmienia, życie idzie naprzód. Ale jeśli miłość jest prawdziwa, jak ta spajająca rodzinę, to zawsze bulgocze pod powierzchnią i tylko czeka, by wybuchnąć z pełną mocą".
Hannah Richell "Dom na szczycie klifu"
Moja ocena: 10/10
źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Dom_na_szczycie_klifu-p-31048-1-30-.html






