sobota, 15 lipca 2017

"Alibi na szczęście"
"Daj się porwać tej pięknej historii o miłości, przed którą nie da się uciec.

Przestań się spieszyć i pomyśl o tym, co w życiu najważniejsze.

Hania straciła wszystko. Jej życie zatrzymało się pewnego sierpniowego dnia. Przestała marzyć, a jedyne plany to te, które układa dla swoich uczniów.
Kiedy na jej drodze staje Mikołaj, Hania boi się zaangażować, ale on walczy o miłość za nich dwoje. Pomaga mu w tym jej przyjaciółka Dominika, której energia i poczucie humoru rozsadziły niejedno męskie serce. Jest też pani Irenka: prawdziwa skarbnica ciepła i mądrości - po prostu anioł stróż. To w jej nadmorskim domu, gdzie na parapecie dojrzewają pomidory, a kuchnia pachnie szarlotką i sokiem malinowym, Hania odnajduje utracony spokój, odzyskuje wiarę w miłość i daje sobie wreszcie prawo do bycia szczęśliwą.

To pełna nadziei opowieść o tym, że nic nie zamyka nam drogi do szczęścia. Bo szansa na nowe życie jest zawsze i tylko od nas zależy, czy zechcemy ją wykorzystać."

"Alibi na szczęście" to pierwsza część cyklu o tym samym tytule. Pierwsza część historii o miłości Hanki i Mikołaja. Jest po powieść o odnajdywaniu siebie po stracie bliskich osób i o nowym rodzącym się uczuciu. Z całych sił kibicowałam Mikołajowi, żeby udało mu się rozkochać w sobie Hankę. Każdy chyba chciałby mieć taką przyjaciółkę jak Dominika. Książka ta pochłonęła mnie bez reszty i z żalem patrzyłam jak mi stron ubywa.

Ulubiony cytat:

"W miłości trzeba się napracować. Ona przychodzi do nas sama. Nie wiadomo skąd i dlaczego. Ale to wszystko, co dla nas robi. Później musimy zajmować się nią sami. Kiedy jest za gorąco, schładzać, żeby się nic nie spaliło. Jak jest za zimno, podgrzewać, żeby coś nie zamarzło. Jak coś się dzieje zbyt wolno, to przyśpieszać, a jak coś goni, tak że tracimy nad tym kontrolę, to zwalniać, bo w pędzie łatwo przeoczyć coś ważnego albo trudno uchwytnego".
Anna Ficner - Ogonowska - "Alibi na szczęście"

Moja ocena: 10/10

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2012

źródło okładki: www.znak.com.p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz